Ty też możesz zostać świętym!

Dziś mogę powtórzyć za bł. Natalię Tułasiewicz: „Mam odwagę chcieć być świętą!”. Ten pierwszy wpis chciałam poświęcić najważniejszej dla mnie myśli: świętości. Szczególnie sprzyja nam temu miesiąc listopad, kiedy to najczęściej myślimy o niebie.

Zauważyłam już dawno, że pokutuje w nas myślenie, że świętość jest tylko dla ludzi wybranych. Takich którzy urodzili się już święci lub którym jest to przeznaczone. Przypisujemy to księżom, zakonnikom i zakonnicom. Ja też kiedyś tak myślałam.

Moje myślenie się odmieniło podczas jednych, zwyczajnych rekolekcji organizowanych dla licealistów, którzy idą tam tylko po to by mieć zaliczoną obecność. Tam podczas kazania ksiądz rekolekcjonista powiedział, że TY TEŻ MOŻESZ ZOSTAĆ ŚWIĘTYM. Wtedy bardzo mnie te słowa poruszyły. Dotarło do mnie, że ja też mogę zostać świętą – że wcale nie musiałam się „urodzić święta”. I wiecie co? Bardzo się tym ucieszyłam i od razu zapragnęłam tego.
Zapragnęłam tego by tak jak inni być świętą.

To nie jest tak, jak pisał jeden z polskich kronikarzy, że np. św. Kinga jak się urodziła, to od razu uklękła i odmówiła „Wierzę w Boga” po łacinie (to jest mocno przerysowany styl ówczesnej literatury hagiograficznej). Święci to byli normalni ludzi z krwi i kości, którzy są nam bliżsi bardziej niż myślimy. Pomyślmy o pierwszych świętych – o ludziach, którzy byli najbliżej Jezusa – o Apostołach. Myślimy sobie – ci to dopiero byli wybrani i najlepsi!

Nic bardziej mylnego! – cytując jednego z najbardziej znanych youtuberów. Apostołowie w swoich postawach byli bardzo podobni do nas.

Myślę, że bardzo bliski w takim ludzkim błądzeniu i szukaniu Boga jest  Apostoł Piotr. W momencie, kiedy spotkał Pana Jezusa pełnego miłości i cierpliwości, powiedział: Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny (Łk 5, 8). My też czasem mówimy Bogu lub bliskim nam ludziom, którzy nas kochają: Idź stąd! Odejdź ode mnie, zostaw mnie bo nie jestem wystarczająco dobry
W momencie kiedy spotykają nas trudności mówimy Bogu: Boże – dlaczego ja? Nie możesz, nie pozwalam ci –  (A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie. Mt 16, 22)
Oprócz „piotrowych zachowań” mamy w sobie dużo z Jana i Jakuba . Jesteśmy interesowni i chcemy, żeby nas podziwiano. Jesteśmy w Kościele, bo myślimy sobie, że załatwimy sobie dobrą pozycje w społeczeństwie, te biblijne „zaszczytne miejsce” (Rzekli Mu: Daj nam, żebyśmy w Twej chwale siedzieli jeden p prawej, drugi po lewej Twojej stronie. Mk 10, 37).
Tych przykładów jest więcej, a mimo tego mówimy: patrz to jest dopiero świętość!

Historia budowania się w Apostołach świętości to jest też nasza historia.

Jak zostać świętym\ świętą?
Nie wiem czy znam „przepis” na bycie świętym. Myślę, że czegoś takiego nie ma, bo po prostu jest to dar, którym Pan Bóg chce nas obdarować. Bardzo dużą pomocą w rozumieniu tej drogi życia – drogi świętości, są dla mnie święci. Oni mieli przepiękną relacje miłości z Panem Jezusem. Tworzyli z Nim niezwykłą więź. Dlatego, myślę, że być świętą, to przede wszystkim być w bliskiej relacji z Bogiem. Nie wystarczy mieć tylko świadomość tego, że Bóg jest. Trzeba doświadczyć Jego obecności.

Dla mnie świętość oznacza bycie szczęśliwą. Oczywiście nie myślę o takim szczęściu w kategorii sukcesu. Tego, że będą mnie spotykać same najlepsze rzeczy. Wiem raczej, że stanie się na odwrót. Będą spotykać mnie coraz większe trudności, że stawiane są będą mi coraz większe wymagania. Ale wiem, że warto. Podążanie za Jezusem sprawia, że mam w sobie głębokie poczucie sensu istnienia.  Bez Niego nie mogłabym żyć. Kiedy słucham o niezwykłych dokonaniach świętych albo kiedy słyszę w sobie o trudnych jednakże pięknych wezwaniach Jezusa to budzi się we mnie pragnienie pięknego życia. Bóg sprawia, że wraca do mnie życie. Życie pełne pasji i sił. Napędza mnie to do działania. Rodzi się we mnie myśl: to jest to! Też tak chce! Lubię słuchać słów Jezusa. Lubię podążać za Jego wezwaniami. To sprawia, że moje życie jest ciekawsze, pełne przygód i po prostu lepsze.

Święty Jan Bosko powiedział kiedyś:
To prawda. Albo będziesz szczęśliwy w niebie. Albo ciebie nie będzie – będziesz wiecznie umierał w piekle.
Dlatego bądźcie świętymi.

Wiem, że do świętości jeszcze jest mi bardzo daleko. Nie zrażam się jednak, ponieważ Pan Bóg nie powołuje uzdolnionych, ale uzdalnia powołanych.

A Ty co myślisz o świętości?

Basia

Przeczytaj jeszcze:

8 komentarzy

  1. Z jednej strony od pewnego czasu również mam takie pragnienie i jestem tego bardziej świadoma a z drugiej wydaje się to takie odległe i nieosiągalne. Pamiętam, jak kiedyś podczas studiów przeprowadzałam wywiad i zapytałam młodą mamę „Czego byś chciała?” Mimo powiedzenia, że zdrowia córeczki itp. na koniec z niezwykłym uśmiechem i przekonaniem rzekła ” No i… Chciałabym być święta!” Niezwykle mnie to wtedy poruszyło i pomyślałam ” Łał, to tak można?!” Od tamtej chwili zawsze gdzieś z tyłu głowy mam myśl o tym by żyć tak by niczego nie żałować ( w takim pozytywnym sensie), by dobrze wykorzystać każdy dzień i małymi krokami do tej ludzkiej, zapewnie trochę ułomnej świętości dążyć.

    1. Cieszę się, że masz takie pragnienie. Bo w sumie nigdy o tym nie rozmawiałyśmy. Chyba, uznałyśmy to za oczywiste, a myślę, że dobrze jest mówić sobie takie rzeczy i skąd one się w nas pojawiły :*

  2. Nie mysle o niebie, nie mysle o niczym. Dlaczego? Bo ta „wiara” mnie zgorszyla. Ktos mi niedawno powiedzial ze tak naprawde nigdy nie wierzylam i chyba tak bylo. Te slowa powiedziala moja najlepsza przyjaciolka, ktora bardzo kocham jak siostre. Sorry ale ja sie wypisuje z tego…

    1. Hm… Wiara w Boga i życie według Jego zasad, planu, wskazówek jest bardzo strasznie trudna. Ludzie sobie „trochę” z tym nie radzą i dlatego jest w Kościele tyle antywzorów i zgorszeń. I chodź wszyscy zdajemy sobie sprawę, że Kościół tworzą ludzie, to tworzą go z Bogiem, który JEST doskonały. Tylko nam przez niezrozumienie Jego wydaje się nie być dobrym i doskonałym.
      Zwykle przyjaciele nas znają, ale nie są idealni i mogą się mylić. Czy jej słowa były budujące, czy sprawiły że poczułeś się lepiej? Jeśli, nie to może warto nimi nie żyć. To są bardzo trudne sprawy.
      Jednego jestem pewna, że Bóg dalej Ciebie kocha i chce byś był na prawdę szczęśliwy. Czy i Ty tego samego chcesz?

  3. Jej slowa sprawily ze czuje sie lepiej i tak wlasnie jest. Zna mnie lepiej niz ja sama siebie….wie o mnie wszystko. Wiesz z czym sie wiazala ta moja wiara w waszrgo boga ? DEPRESJA, MYSLENIE O SAMOBOJSTWIE. OWSZEM I TO MIALAM NA MYSLI GDY ROZWALILAM SIE NA MOTORZE. A bez tego boga ? OD RAZU JEST LEPIEJ I CO TU DUZO PISAC….LUBIE TAKIE KLIMATY…i bez boga czlowiek moze byc dobry. Po za tym na koniec mam takie pytanie. Dlaczego to ? „Albo bedziesz swietym albo bedziesz nikim” bo nie rozumiem.

    1. Te słowa powiedział św. Jan Bosko. To ksiądz, który pracował z trudną młodzieżą, z patologicznych rodzin. To byli same chłopaki, którzy ostro traktowali życie, więc Bosko żeby do nich dotrzeć używał ostrych słów. Ale uważam, że są idealnie w punkt. Ja przyjmuje, że jest życie po śmierci – niebo i piekło. Jeżeli pójdziesz do nieba to będziesz żył w szczęściu, a jeśli do piekła to będzież żył w ciągłym umieraniu, nie będzie ciebie, będziesz nikim.

  4. To ja sobie chyba bloga zaloze pod tytulem JAK ZAKON ZNISZCZYL MI ZYCIE bo to wlasnie jest glowny powod dla ktorego przestalam wierzyc 🙂

    1. Och! To bardzo przykre. Też myślałam czy nie pójść do zakonu, ale to nie moja droga. Znam Też jedną osobę, która była w zakonie parę miesięcy i też mówiła, że przeżyła tam straszne chwile. Na szczęście ona nie zrezygnowała z Boga i dalej szuka Jego. A Pan Bóg daje się jej znaleźć. Ja myślę, że Pan Bóg nie zrezygnował z Ciebie i dalej Cię kocha i bardzo pragnie spotkania z Tobą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.